18 września 2019

Amsterdam ma dość turystów




Amsterdam od lat niezmiennie pozostaje wysoko we wszystkich rankingach popularności europejskich miast. Co roku odwiedza go ponad 17 milionów turystów (ta liczba odnosi się do osób, które w mieście nocują) i tendencja jest wzrostowa. Amsterdam, podobnie jak Berlin czy Barcelona, powoli ma dosyć…


Jednych przyciąga tu malowniczość kanałów i stojących na nimi kamienic, innych dzieła sztuki licznie zgromadzone w tutejszych muzeach, a jeszcze innych sława Dzielnicy Czerwonych Latarni i dostępność miękkich narkotyków. Dzięki tanim lotom i platformom typu Airbnb czy booking.com prawie każdy może sobie na city break w Amsterdamie pozwolić.


Miasto pęka w szwach prawie przez cały rok. Ceny nieruchomości rosną niewiarygodnie. Przez centrum nie sposób już prawie jeździć na rowerze; czasem nawet przejść trudno. Lokalsi narzekają coraz bardziej. Władze miejskie już od kilku lat głowią się, co z tym fantem zrobić. Holendrzy patrzą na świat przez pryzmat ekonomii, wiedzą więc, jak korzystny ten boom turystyczny dla nich jest. Turystyka tworzy miejsca pracy i rozwija infrastrukturę kulturalną, a przede wszystkim przynosi i miastu i mieszkańcom olbrzymie zarobki. Ale uciążliwości dla mieszkańców też trzeba wziąć pod uwagę. Już dziś studenci nie mają gdzie mieszkać. Młodzi ludzie zakładający rodziny też wynoszą się coraz dalej za miasto, bo za cenę kawalerki w Amsterdamie można kupić fajny dom kilkanaście kilometrów za miastem.



Pierwszym posunięciem było ograniczenie możliwości wynajmu dla turystów do 30 dni w roku i wprowadzenie obowiązku zawiadomienia do gminy o takim wynajmie. Obecnie rząd rozważa wprowadzenie obowiązku zamieszkania dla wszystkich nowo wybudowanych mieszkań. Jeśli zostanie wprowadzony, dotyczyć będzie nie tylko Amsterdamu, ale też Hagi, Rotterdamu i Utrechtu. Oznacza ni mniej ni więcej, tylko zakaz zakupu mieszkań na wynajem.

Ale oprócz posunięć administracyjnych Amsterdam w bardzo sprytny sposób steruje potokiem turystów. Miejscowa organizacja turystyczna zbiera na bieżąco dane o tym, kto odwiedza miasto i co tu robi. Do zbierania tych danych wykorzystuje się rozmaite technologie, np. dane logowania telefonów z zagranicznymi numerami, content dotyczący Amsterdamu i regionu pojawiający się w mediach społecznościowych, monitoring miejski (Holendrzy mają świetne inteligentne systemy). Ważnym źródłem danych jest też karta I Amsterdam City Card, która pozwala na w miarę niedrogie korzystanie z transportu publicznego, muzeów i innych atrakcji. Nie jest ona tania (karta 1-dniowa kosztuje aktualnie 60 euro, a 5-dniowa 115), ale i tak pozwala nieco zaoszczędzić.

Z tych wszystkich źródeł miasto wie, gdzie kierują się przede wszystkim turyści. Nie będzie niespodzianką, jeśli powiem, że większość spędza czas w ścisłym centrum i okolicach Museumplein (Placu muzealnego, gdzie mieszczą się najbardziej znane placówki muzealne). Amsterdamczycy próbują stymulować turystów do wyjścia poza tę strefę.

Czy to możliwe? Okazuje się, że tak. Robią to przede wszystkim promując mniej znane atrakcje Amsterdamu, a także okolic. Ale tylko na miejscu. Amsterdam nie prowadzi żadnych kampanii marketingowych zagranicą. Z badań wynika bowiem, że turyści w większości decyzje o tym, dokąd się udadzą, podejmują dopiero po przyjeździe do miasta, a nawet po prostu spontanicznie. Dlatego marketing ogranicza się do rozdawania i wywieszania kolorowych materiałów pokazujących mniej popularne atrakcje w samym Amsterdamie, na lotnisku, w punktach obsługi odwiedzających. Niemałą rolę ma w tym sama karta I Amsterdam City Card, do której zakupu turyści są mocno zachęcani. Bo daje ona wstęp do wielu miejsc poza Amsterdamem, np. Teylers Museum w Haarlemie, wiatraków w Zaanse Schans, zamku Muiderslot, skansenu Zuiderzeemuseum w Enkhuizen czy fortu Pampus. Zakup dodatkowej Amsterdam & Region Travel Card pozwala na swobodne poruszanie się nie tylko w mieście, ale i podróże pociągami i autobusami w całym regionie.

Najnowszym pomysłem jest reklamowanie w punktach informacyjnych dla turystów… Hagi. Taka akcja ma miejsce od 13 września i potrwa 3 tygodnie. W głównej informacji turystycznej na dworcu centralnym rozłożono dekoracje w zielono-żółtych barwach miasta, kawowo-karmelowe cukierki haagse hopjes i materiały promujące Hagę jako królewskie miasto z majestatycznymi pałacami, szerokimi alejami, ciekawymi muzeami i wspaniałą plażą Scheveningen. Na dobry początek rozdano 50 biletów powrotnych na pociąg do Hagi, która liczy na przynajmniej jednodniowe „przejęcie” turystów. Dotychczas miała ich 13 razy mniej niż Amsterdam.



Cały program ma trwać 3 lata i objąć swoim zasięgiem również współpracę z innymi holenderskimi miastami. O ile zechcą. Niektóre się wypisują. Na przykład leżący w pobliżu Amsterdamu także malowniczy i pełen zabytków Haarlem nie chce brać udziału w projekcie. Mieszkańcy Haarlemu cenią sobie spokój bardziej niż zarobek na odurzonych alkoholem i trawką weekendowiczach. Celują więc w turystę lepszego sortu (kwaliteitsbezoeker), który sam znajdzie tę perełkę.




2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...