7 stycznia 2020

Znikająca Holandia


Ostatnio aż 2 razy wchodząc na polskie portale poczułam, że coś przeoczyłam. Sprawiły to alarmujące tytuły w rodzaju "Holandia znika" czy "Nie ma już Holandii". Dalej było nie lepiej - wyczytałam, że rząd Holandii postanowił zmienić nazwę kraju i ile to będzie kosztowało trudu i pieniędzy. Czy to prawda? Niezupełnie. A właściwie wcale nie.
Nazwy "Holandia" nigdy nie używano w odniesieniu do kraju. W każdym razie nie w języku niderlandzkim. Oficjalna nazwa to "Nederland" i "Het Koningrijk der Nederlanden" (Królestwo Niderlandów, obejmujące również Arubę, Curacao i Sint Maarten), czyli Niderlandy - "niskie kraje". Tak było od wieków. Niderlandy obejmowały kilka prowincji, z których część stanowi dzisiejszą Belgię. 

Jedna z tych prowincji nazywała się Holandia (Holland). Nazwa ta pochodzi podobno od średniowiecznego określenia "kraj drewna", bo ten region charakteryzował się dużą liczbą lasów. Dziś słowo "drewno" ma zupełnie inną formę, zaś Holandię podzielono na 2 prowincje, czyli województwa Niderlandów: Noord-Holland i Zuid-Holland, czyli Holandię Północną i Południową.

A więc nic się nie zmieniło. Przynajmniej dla Holendrów. Skąd więc te newsy? A to stąd, że rzeczywiście holenderski rząd postanowił przeprowadzić pewien rebranding. W wielu językach, przede wszystkim angielskim funkcjonują obie nazwy - The Netherlands i Holland - a ponieważ druga jest krótsza i łatwiejsza do wymówienia, przeważa. Podobnie jest w niemieckim i polskim zresztą. Używamy powszechnie słowa "Holandia" a nie "Niderlandy". Sama Holandia również reklamowała swoje walory turystyczne logo z tulipanem nazwą "Holland". I to właśnie się zmieni w tym roku. Tulipan może być, ale nazwa zostanie zmieniona na "The Netherlands". Stara nazwa już zniknęła ze strony organizacji turystycznej, nowa pojawiła się, ale na razie bez logo. Rząd uważa, że nazwa "Holland" kojarzy się nie po jego myśli - nie tyle z tulipanami i wiatrakami, ile z paleniem trawki i piciem do upadłego w Amsterdamie. A ponieważ próbuje zmienić profil odwiedzających kraj turystów, zaczyna od rebrandingu. 



Czy to się uda? Nie wiem. Na pewno niełatwo będzie zmienić ludzkie zwyczaje. Ja sama używam zawsze po polsku nazwy "Holandia", a w innych językach różnie (jak mi akurat wygodniej). Podobnie jak język nazywam "holenderskim" zamiast "niderlandzkim". Tu akurat świadomie - bo dla mnie brzmienie holenderskie jest tak dalekie od flamandzkiego, że rozdzielam je całkowicie. 

Cóż, wypadałoby się przestawić na "Niderlandy"... Sądzę jednak, że zanim to się przyjmie, upłynie jeszcze sporo wody w Renie i Mozie. Na razie można tylko zmieniać standardy urzędowe i dziennikarskie. Okazją, którą Holendrzy zamierzają wykorzystać będzie olimpiada w Tokio i konkurs Eurowizji w Rotterdamie.

A czy skuteczne będą próby zmiany skojarzeń i profilu turystów? W pewnym zakresie na pewno. Amsterdam poczynił już pewne kroki, polegające głównie na podwyższeniu podatków i ograniczeniu wynajmu mieszkań turystom.

Pożyjemy, zobaczymy. Na razie mogę was pocieszyć: Holandia ma się dobrze! I nie zamierza zniknąć.




2 komentarze:

  1. Zanim ta nowa nazwa zostanie zaakceptowana przez społeczność jeszcze dużo wody upłynie. Jeszcze nie zdarzyło się w naszej firmie żeby klient zamówił przejazd do Niderlandów. Zawsze mówią do Holandii. https://www.rakarotravel.pl/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...