20 września 2017

#wildplassen - damska sprawa


Holandia to jak wiadomo kraj tolerancyjny dla wszystkich. A już zwłaszcza Amsterdam - światowa stolica wszystkich mniejszości. Równość całkowita. Aż tu okazało się, że pewna większość podlega codziennej, a zwłaszcza nocnej i weekendowej dyskryminacji.




Kto kiedykolwiek był w Amsterdamie, na pewno zaobserwował takie przybytki. W centrum miasta stoi ich całkiem sporo. Zresztą nie tylko w Amsterdamie, również w innych dużych miastach Holandii można się na nie natknąć. Dodatkowe są stawiane na czas masowych imprez. 

Te amsterdamskie mają całkiem długą tradycję, o czym przekonałam się oglądając to zdjęcie. 

źródło
Wiek tych stojących na ulicach zdradza ich "architektura". Dla mnie wynalazek dość paskudny (i śmierdzący), ale w Holandii liczy się ekonomia. A takie wolnostojące pisuary, zwłaszcza wersja 3.0 z kolorowego plastiku, na pewno są tańsze od innych rozwiązań. No i szybsze w obsłudze. 

Stąd też i zainteresowanie spore. Pytanie tylko, dlaczego te cuda mają służyć wyłącznie mężczyznom? Cóż, imprezujące w Amsterdamie kobiety zadają je sobie od dawna. Odpowiedź jest raczej oczywista. A holenderskie kobiety wyemancypowane. I, jak sądzą w niektórych miejscach globu, innych problemów nie mają, więc zajęły się tym. 

Bohaterką walki o prawo kobiet do oddawania moczu jest ta oto dziewczyna, Geerte Piening, która niedawno została skazana przez sąd na mandat w wysokości 140 euro za - w dosłownym tłumaczeniu - "dzikie sikanie" pod ścianą w okolicy Leidseplein, na którym miała nieszczęście zostać przyłapana przez policyjny patrol ponad 2 lata temu. Kary do tej pory nie zapłaciła i odwołała się wszędzie, gdzie się dało. A ponieważ niewiele uzyskała, więc trzeba było przedsięwziąć mocniejsze środki. Dlatego rozpoczęła akcję za większą dostępnością toalet wieczorową porą. 

źródło
W sądzie wskazywała na dyskryminację kobiet: w Amsterdamie stoi 35 tzw. piskrullen (fajna nazwa: dosłownie "sikoloki"), a tylko 3 toalety dla wszystkich. Niestety sędziego (mężczyzny) nie przekonała. Jego argumentacja była zresztą bardzo interesująca. Według sędziego, nie ma potrzeby organizować więcej toalet dla kobiet, bo w swojej długiej karierze tylko raz przedtem spotkał się z podobną sytuacją (kobietą załatwiającą publicznie swoje potrzeby), co wskazuje na mniejszą wagę problemu niż u mężczyzn! Ot, męska logika. Ponadto sędzia zasugerował, że skoro już u Geerte wystąpił tak niespotykany problem silnego parcia na pęcherz, to mogła przecież spokojnie skorzystać z pobliskiego sikoloka. W końcu nie ma przepisu, że są przeznaczone dla mężczyzn. 

Ten argument przeważył szalę. Może i sędzia ma rację. Niezbędny jest eksperyment, dlatego na najbliższy piątek - najbardziej ruchliwy wieczór tygodnia - zaplanowano wielkie damskie sikanie do pisuaru na Leidseplein. Już chciałam się wybrać, ale niestety, wydarzenie przyciągnęło zbyt wielką uwagę. Do udziału zgłosiło się 1100 chętnych, dalsze 7900 jest zainteresowanych. W tej sytuacji urinoir-actie odwołano motywując to względami bezpieczeństwa. Zamiast tego organizatorki wzywają do zamieszczania w mediach społecznościowych zdjęć sikoloków z hashtagiem #wildplassen.

A Wy jak myślicie, czy amsterdamskie pisuary to seksizm i dyskryminacja?


2 komentarze:

  1. Przydałoby się w PL takich kobiet z taką świadomością praw jak wspomniana przez Ciebie dziewczyna: http://www.polskatimes.pl/opinie/komentarze/a/prawica-zrobi-wszystko-by-walka-o-prawa-kobiet-wrocila-do-niszy-a-czarny-protest-sie-nie-powtorzyl,12553056/
    Pozd T.

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawe spostrzeżenia, zresztą nie wiem czemu ale zawsze przed toaletami damskimi są w Polsce ogromne kolejki, czyli za mało ich jest, a sędzia cóż mężczyzna jest więc ni pogadamy sobie z nim :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...