4 stycznia 2016

Holenderskie słowo roku 2015

Rok 2015 przeminął. Nie był to rok spokojny, zdarzyło się wiele. Tak wiele, że nawet Holendrzy zaczęli spoglądać dalej niż czubki własnych nosów. Kryzys migracyjny, zmiany polityczne w Europie, afery w biznesie i polityce, coraz trudniejsze warunki pracy, kryzys sytemu zabezpieczeń społecznych - to wszystko miało wpływ na nasze życie. A w konsekwencji na szybko ewoluujący język holenderski. Stąd, jak co roku, długa lista nowych słów, które pojawiły się w tym roku. I prawdopodobnie niektóre z nich zagoszczą w nim na dłużej. Jak zwykle sporo anglicyzmów (Holendrzy wyjątkowo chętnie poddają się globalizacji w tym zakresie), ale i słów czysto holenderskich. Język ten, podobnie jak niemiecki, ma spore możliwości wprowadzania nowych terminów, ponieważ słowa można składać z dwóch, trzech, a nawet więcej wyrazów. Jak co roku wydawnictwo Van Dale, specjalizujące się w słownikach, przeprowadziło głosowanie na Słowo Roku. Zobaczmy, co z tego wyszło. Moim zdaniem całkiem niezłe podsumowanie roku.


źródło


Na liście wyrazów nominowanych w kategorii ogólnej znalazły się:

  1. aardbevingskamer - sąd zajmujący się wyłącznie sprawami dotyczącymi szkód powstałych w wyniku trzęsień ziemi. Taka instytucja działa w Groningen, gdzie zapadający się grunt doprowadza do bardzo licznych uszkodzeń budynków.
  2. cyberkalifaat - dżihadystyczna organizacja hakerska
  3. jihadgala - event z udziałem radyklanego islamskiego duchownego/przywódcy
  4. nepfractie - frakcja podróbkowa, a może podróbka frakcji? Chodzi o frakcje parlamentarne, które tylko udają demokratyczne poglądy i działanie. Ciekawe, czy dałoby się jakoś to słowo przerobić na polski - przydało by się. 
  5. selfiedode - ofiara własnych zapędów w robieniu selfików.
  6. vluchtelingenhek - płot przeciw uchodźcom
  7. welkomstwinkel - sklep powitalny. I znowu uchodźcy: miejsce, gdzie rozdaje się azylantom zebrane od darczyńców  artykuły pierwszej potrzeby. 
Do pierwszej trójki załapało się francuskie "Je suis …", którego popularności w roku 2015 nie trzeba tłumaczyć. Na drugim miejscu poortjesspringer - bramkowy skakacz. Chodzi o gapowiczów kolejowych. Na największych dworcach rozpoczęto niedawno montaż bramek, przez które trzeba przejść machając kartą chipową. Gapowicze przeskakują przez nie - proceder znany od wielu lat tam, gdzie bramki były "od zawsze". W Holandii zjawisko zupełnie nowe. 

źródło



Bezapelacyjnym zwycięzcą (48% głosów) okazało się trudne do wymówienia dla obcokrajowców dziwaczne holendersko-angielskie słowo sjoemelsoftware i to ono jest Słowem Roku 2015. Odnosi się do afery volkswagena  i oznacza w wolnym tłumaczeniu oszukańcze oprogramowanie, czyli software, który zmienia wyniki testów. Czy ma szansę przetrwać w słowniku przeciętnego Holendra? Jeśli okaże się, że nie tylko Das Auto w rzeczywistości jest inne od naszych wyobrażeń o nim, to na pewno.

W poszczególnych kategoriach na zwycięskich miejscach znalazło się jeszcze kilka bardzo ciekawych słów. Politykę zdominowały sprawy uchodźców i holenderskiej afery parlamentarnej. Na pierwszym miejscu w tej kategorii wylądował dość dziwnie brzmiący imiesłów uitgetolereerd, oznaczający coś w rodzaju "już nie tolerowany". Czołówka kategorii ekonomia to 3 ciekawe słowa: Knutselcontract pochodzi od czasownika knutselen określającego wszelkie dziecięce prace ręczne. Termin ten oznacza "nowoczesne" umowy, łączące zatrudnienie stałe z elastycznym, czyli pół-śmieciówkę. Uberisering to z kolei odniesienie do serwisu uber, które jest językową odpowiedzią na tendencję do zastępowania usług profesjonalnych przez świadczone "amatorsko" za mniejsze pieniądze. Wreszcie agreekment to gra angielskich słówek agreement i greek, czyli umowa zawarta pomiędzy UE a Grecją. W sporcie mamy (znów anglicyzm!) fitspiration - inspirację do bycia fit  czerpaną z postawy różnej maści wiecznie młodych, pięknych i bogatych.

Dla mnie jak zwykle najciekawsze są słowa z kategorii lifestyle oraz żargon młodzieżowy, które najlepiej oddają przemiany społeczne mijającego roku. Scheurjurk, czyli popruta (dziurawa) sukienka, to sukienka z dekoltem do pępka, którego brzegi imitują wycinankę wykonaną ręką dziecka. Taką założyła reprezentantka Holandii Trijntje Oosterhuis na festiwal eurowizji. 

źródło

Gezelligheidsgeneratie to mój osobisty faworyt. Mam wrażenie, że świetnie oddaje ducha pokolenia lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, dziś pięćdziesięcio- i czterdziestolatków, żyjących w spokoju, zasobności, mających czas i pieniądze na miłe spędzanie czasu. Gezellig to naprawdę jedno z najczęściej używanych słów w moim pokoleniu. Oby nam to zostało! W słowniku codziennym na pewno ostanie się też zwycięzca w kategorii lifestyle: appnek - to o coraz częstszych dolegliwościach kręgosłupa szyjnego (nek) zgłaszanych przez nałogowych użytkowników smartfonów i tabletów. Podobno plaga, zwłaszcza wśród nastolatków. A propos nastolatki. W ich slangu pojawiły się m.in. tinderellasyndroom, smexy i dronie. 

Dronie - dość oczywisty opis fotki wykonanej za pomocą drona. Czekam z niecierpliwością, kiedy uda mi się takie zrobić. Szkoda, że w Islandii sprzętu nie było... 

źródło

Tinderellasyndroom - zabawna gra słów Cinderella, z angielskiego Kopciuszek, i tinder, popularna aplikacja do flirtowania. Oznacza osobę tak uzależnioną od flirtowania w sieci, że w realu nie radzi sobie z tą sferą życia w ogóle. Prawdopodobnie przyszłość naszych dzieci.

źródło

Smexy - znów anglicyzm! Smart + sexy, czyli współczesny ideał dziewczyny. Krótko i zwięźle. Generalnie nic się nie zmieniło. Życiem młodzieży wciąż rządzi instynkt przetrwania gatunku. 

Jak się Wam podobają nowe holenderskie słowa? Ja chętnie bym się dowiedziała, jakie królowały w zeszłym roku w innych krajach. Muszę powiedzieć, że w czasie świątecznego pobytu w Polsce nie wyczaiłam żadnych. Raczej hasła związane z aktualną sytuacją polityczną. Niektóre są świetne i zapewne już na zawsze pozostaną w języku. W moim na pewno - w końcu jestem Polką najgorszego sortu, z genem zdrady narodowej.

Na koniec tego nieco opóźnionego posta dotyczącego poprzedniego roku (najprawdopodobniej powinnam zrobić noworoczne postanowienie, że będę publikować posty w odpowiednim czasie!) życzę wszystkim dobrego, owocnego i zdrowego roku 2016. Oby przyniósł nam więcej pozytywnych niż negatywnych niespodzianek!







8 komentarzy:

  1. A marzy Ci się samolot czy wielowirnikowiec bezzałogowy? Czy wiesz jakie są zasady latania na Islandii? Jakbyś chciała latać w PL to na wszelki wypadek podaję link z zasadami latania: http://www.lotnisko-chopina.pl/pl/lataj-bezpiecznie-dronem.html :-)

    Co do nowych słów to bramki miałam okazję widzieć i przechodzić bez kasowania, bo na dworcu w Amsterdamie były otwarte dla przechodzących z jednej strony na drugą, bez konieczności przeskakiwania:-)

    Tak, w PL "najgorszy sort Polaków z genem zdrady" wszedł do kanonu.

    Również wszystkiego dobrego życzę w Nowym Roku:-)
    pozd T.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia! Tobie również życzę wielu miłych chwil, ciekawych wrażeń, interesujących książek!

      No, aż takich marzeń co do drona,to nie mam. Na razie syn dostał na Święta takie małe latające z kamerą. Trzeba się nauczyć to obsługiwać zanim pomyślimy o jakimś poważnym sprzęcie. A na Islandię niestety chwilowo się nie wybieramy. U nas zasady są dość proste. Dzieciaki dostały rok temu wytyczne w szkole. Na szczęście na polu za naszym domem polatać sobie można. W niedzielne popołudnia tłok się robi.

      Ja z reguły bramki przekraczam w Utrechcie i są zamknięte. Pasuje mi to, bo dzięki nim nie zapomina się człowiek wylogować. A w takim przypadku opłata za bilet jest naliczana od najdłuższej trasy. Wolałabym, żeby bramki były na każdej stacji, nie trzeba by było pamiętać.

      Tak, ten tekst już nie zginie. Podobnie, jak parę innych. Pod tym względem robi się wręcz kabaretowo. "Staliśmy na brzegu przepaści. A teraz zrobiliśmy wielki krok naprzód." Podobały mi się też niektóre hasła z demonstracji KOD.

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Dziękuję za życzenia:-)
      A to ciekawe, ze w szkole dzieci dostają instruktaż gdzie mogą latać. Skupiają się na hobbystycznym lataniu na tych zajęciach? Ciekawy pomysł z tą szkolną edukacją:-) Mam znajomego który twierdzi, że w NL to nie ma w ogóle modelarstwa latającego a ja nie potrafię jemu wyjaśnić, że Holendrzy mają hobby, i modelarstwo do nich należy. Mają też sklepy modelarskie. On w internecie tego nie znalazł to nie ma:-)
      Ci co korzystali z kolei to kasowali bilety, ale ja przyjechałam autem, potem skorzystałam z promu i tylko odwiedzałam Amsterdam, i podziwiałam również dworzec po remoncie dzięki tym otwartym bramkom:-) Może to tylko od święta bramki były otwarte.

      Tak, kabarety jeszcze w PL kwitną, aczkolwiek tak się rozpędzają w tych postanowieniach, że naprawdę trudno przewidzieć czy nie będą musiały schodzić do podziemia. Dziwne to wszystko i trudne do przewidzenia. Ech przestałam już szukać logiki w tym wszystkim, i zastanawia mnie jak 18% ludzi całego społeczeństwa popierające tą opcję polityczną może nam rozmontowywać cały kraj?
      pozd T.

      Usuń
    3. Nie, to raczej było w ramach lekcji o przepisach drogowych. Niestety w szkole się modelarstwem nie zajmują. Ale rzeczywiście trochę modelarzy widać. Nie wiem, czy więcej niż w Polsce, ale są. Sklepy też. Internetowe również.

      Racja, nie można się za bardzo poddawać emocjom w związku z aktualnymi wydarzeniami. Logiki ze świecą szukać. No i niestety rozmontowywać zawsze łatwiej niż budować. Żal patrzyć, nawet z daleka. I martwi mnie totalny podział społeczeństwa. Dziś już sporo osób nie ma właściwie własnej opinii o poszczególnych sprawach/problemach/tematach, tylko po prostu identyfikuje się z jedną lub drugą opcją. Chyba ciężko z tym żyć. Przydałaby się nauka polder model...

      Usuń
    4. Holendrzy mi się kojarzą z uporządkowaniem, i pewnie uprawianie modelarstwa lotniczego też jest uporządkowane tylko na początek trzeba chcieć zrozumieć to a kolega na świat patrzy przez to co zna:-)
      Osobiście to ja nie mam złudzeń, że każda partia polityczna gra na siebie a nie na obywatela. Odpowiedzialne za obecny stan są wszystkie partie, nawet te które są dziś po za parlamentem. Politykom się wydaje, że nie ponoszą konsekwencji za to co mówią czy robią ale właśnie przez to dzielą społeczeństwo. Jeśli miarą zaufania było by powierzenie pod opiekę swego dziecka/domostwa/pieniędzy to na pewno nic z wymienionego nie powierzyłabym politykowi nawet na minutę.
      Masz rację, że dyskusja sprowadza się kto ma rację a nie jak się porozumieć, co można jeszcze było spotkać u polskich polityków po 89r. Masz rację, że nauka polder model bardzo by się przydała. Tylko jeśli ktoś prezentuje postawę "jestem najmądrzejszy, wiem lepiej co ludziom jest potrzebne" to wiadomo, że nie chce się uczyć. I tutaj zaczyna się problem.
      Czytałaś może książkę "Uległość" by Houellebecq? Kilka opisanych tam mechanizmów dostrzegłam na naszym rynku politycznym. Dla mnie książka ciekawa.
      pozd T.

      Usuń
    5. Celna uwaga z tym zaufaniem. Podpisuję się pod tym punktem. Jak również pod tym, że politykom w Polsce w ogóle nie zależy na dogadaniu się.
      Niestety nie czytałam. Ale może jeszcze do tego dojdę. Na razie wśród trofeów z pobytu w Polsce postawiłam na półce poleconego poprzednio Orzechowskiego. Kolejka książek jakoś się ostatnio wydłużyła. A ja za dużo w sieci siedzę... :)

      Usuń
  2. Ciekawy wpis. Świetne zestawienie nowych słów, odpowiadających współczesnym potrzebom. Jak na "Polkę najgorszego sortu z genem zdrady narodowej" to świetna robota, że tak pozwolę sobie zażartować:) Bo czasem uśmiech chyba najlepszy na tę naszą polsko - holenderską rzeczywistość:) Dziękuję za życzenia i również wszystkiego dobrego na ten Nowy Rok:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podwójny komplement! Oj tak, uśmiechu nam potrzeba, i w Holandii i w Polsce. Jak nigdy. Pozdrowienia!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...