24 marca 2013

Niedziela palmowa

Holendrów wyróżnia raczej słabe przywiązanie do tradycji. Nam Polakom, tak mocno tradycję kultywującym, trudno to zrozumieć. Zastanawiam się od dawna, jak to się stało, że Holendrzy prawie całkowicie wyzbyli się tradycyjnych rytuałów. Być może ma to związek z prawie całkowitą sekularyzacją. Zdecydowana większość jest niewierząca, a więc zdecydowała, że wszelkie przejawy tradycji to „przesądy światło ćmiące” (chociaż tradycja nie musi przecież być związana z religią).
Poza tym wydaje mi się, że naród raczej mały, bez poważnego (dzisiaj) wpływu na świat, za to z pewnym kompleksem, wynikającym z utraty dawnej handlowej i kolonialnej świetności, próbuje iść zawsze w awangardzie nowoczesności. Widać to między innymi w zmianach językowych: Holendrzy przyswajają bardzo wiele słów angielskich i w każdej rozmowie wtrącają stale angielskie zwroty.

A więc trudno tu szukać tej magicznej atmosfery świąt, czy to Bożego Narodzenia czy Wielkanocy, którą my znamy z dzieciństwa. Trudno nawet od kogokolwiek dowiedzieć się czegokolwiek na temat holenderskich tradycji. A jednak, jeśli dobrze się przypatrzymy, może uda się nam coś wypatrzeć...

Dziś Niedziela Palmowa. W Polsce wszędzie kolorowe palmy, już czuje się przedsmak Świąt. W Niemczech też były palmy, dosłownie gałązki palmy z dodatkiem bukszpanu, ozdobione kwiatami i wstążkami. A w Holandii? Niespodzianka! I tu w niektórych kościołach są palmy, które dzieci wykonują same! Palmpasenstok to krzyż z listewek owiniętych kolorową bibułą, na którym wiesza się specyficzne ozdoby. Na środku powinna być ozdoba z czerwonej bibuły symbolizująca Chrystusa na krzyżu, ewentualnie z naklejonym sercem. Ale zauważyłam, że ten zdecydowanie religijny element nie jest trendy. Na szczycie krzyża nabija się kogutka z ciasta (dostępne w piekarniach i supermarketach) – symbol chleba z ostatniej wieczerzy. Kształt kogutka nie jest dla mnie do końca jasny, chyba tylko poprzez związek z wielkanocnymi jajkami. Same jajka też się zawiesza, dziś raczej w wersji czekoladowej. Do tego 30 rodzynek na nitce, jako 30 srebrników Judasza, plus ewentualnie gałązka bukszpanu. Wiele dzieci podeszło do sprawy kreatywnie (również objaw tutejszego podejścia do tradycji) i ozdobiło swoje palmy sznurkami słodkich pianek lub chipsów. W sumie „palmy” wyglądały ładnie, i skojarzyły mi się z naszymi koszyczkami ze święconką. Choć to niestety nie to samo; brakuje tego wyjątkowego zapachu roznoszącego się po kościele. Sprzed kościoła dzieci przemaszerowały w procesji wokół wsi - w roli osiołka wystąpił kucyk, na którym jechała jako Jezus dziewczynka w białej szacie i kasku jeździeckim, ale nie czepiajmy się szczegółów. Palmy zostały poświęcone przy użyciu kropidła w kształcie szczotki klozetowej (chyba jest tu kiepska podaż akcesoriów kościelnych) i w ten sposób poznaliśmy jedną z wymierających holenderskich tradycji.




2 komentarze:

  1. Holendrzy mają swoje tradycje, tylko nie zawsze są one związane wprost z religią, i żeby te tradycje dostrzec, dowiedzieć się czegoś o nich to trzeba po prostu z Holendrami przebywać, obchodzić uroczystości z Holendrami, i wtedy jest szansa że opowiedzą o nich. Brak narzucania innym swoich tradycji wynika również z ich poczucia tolerancji.
    Żeby rozgryźć Holendrów nie można tylko patrzeć na nich z boku, trzeba jeszcze z nimi rozmawiać, i dopytywać się.
    Dla nich często wystarczy, że na święta są razem, grają wspólnie w gry zespołowe i nie mają manifestacji na zewnątrz. Mają zupełnie innego ducha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oczywiście przebywam z Holendrami tylko w sytuacjach społecznych, a nie w domu. Więc nie wszystko widzę. Wiem to, z czym spotykam się, gdy do kogoś pójdę, w szkole, w kościele itp. I to, o co dopytam, a pytam dużo. I nie za wiele widzę tych tradycji. A szukam nie koniecznie tego, co związane z religią. I znajduję niewiele. I najczęściej po długim szukaniu (najlepiej w źródłach pisanych). Tych domowych tradycji też nie widzę za dużo. Jasne, każda rodzina ma swoje tradycje, kiedy się spotykają, w jakiej konfiguracji spędzają święta itp. Ale już tradycyjnych potraw - niekoniecznie "historycznych", tylko po prostu powtarzanych co roku w danym dniu czy czasie, nie lubią. Spędzanie czasu razem jest super i bardzo mi się podoba. Włącznie z grami planszowymi - moja rodzina zresztą mimo, że nie holenderska, też ma na tym punkcie bzika. Ale mimo wszystko nie widzę różnicy pomiędzy spędzaniem wolnej niedzieli, a jakichkolwiek świąt. Tradycja wspólnego nic-nie-robienia w piżamach przez cały świąteczny dzień, to dla mnie niewiele. Ale chętnie usłyszę od Ciebie o innych. :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...