27 marca 2013

Jak się nie utopić


Hurrra! Ostatni członek naszej rodziny zdobył certyfikat nabycia podstawowych umiejętności prawdziwego Holendra! Marcin właśnie zaliczył egzamin na Zwemdiploma B. Czyli umie pływać. Jeszcze tylko jakieś 3 miesiące, egzamin na C i będziemy mieli kursy pływania z głowy. A wtedy żaden kanał nam niestraszny!

Długa linia brzegowa, rzeki i niezliczone kanały – jednym słowem woda jest w Holandii wszechobecna. Trzeba więc umieć się z nią obchodzić. Pragmatyczni Holendrzy zadbali o to, żeby dzieci uczyły się tego jak najwcześniej. Że warto, widać po statystykach CBS (Centraal Bureau voor de Statistiek). W ciągu ostatnich stu lat zredukowano liczbę utonięć mniej więcej 40-krotnie.

Kursy typu „ouder-kind zwemmen”, czyli wspólne pływanie dla mamy/taty i malucha, przeciwieństwie do Niemiec, nie są zbyt popularne. Większość dzieci zaczyna naukę w wieku ok. 4-5 lat. Na kursy chodzą praktycznie wszystkie! Prawdopodobnie z pewnymi wyjątkami, o czym przekonuje artykuł przedstawiający statystyczne różnice wskaźników utonięć pomiędzy dziećmi holenderskimi, a „świeżymi” imigrantami z „krajów niezachodnich”.

Celem jest zdobycie umiejętności pływania umożliwiających uratowanie się w każdej sytuacji. Jakiej? Np. powódź. Ale także najczęstszej statystycznie, czyli wpadnięcie do kanału. Kanały są wszędzie, często w bezpośrednim sąsiedztwie domu czy szkoły, a więc tam, gdzie dzieci bawią się same. Brzegi kanałów najczęściejnie są w żaden sposób zabezpieczone. Wypadki zdarzają się także dorosłym – najwięcej nietrzeźwym/napalonym rowerzystom w piątkowe i sobotnie noce. Dlatego każde holenderskie dziecko musi umieć pływać. I umie – edukację w tym zakresie kończy najczęściej w wieku maksymalnie 7 lat na zdobyciu tutejszych odpowiedników karty pływackiej. Nationaal Platform Zwembaden wydaje 3 rodzaje dyplomów: A, B i C. Większość dzieci zdobywa wszystkie. A nie jest to łatwe, bo wymagania są raczej spore. Zdobycie dyplomu A to już podstawowe umiejętności pływackie. Na dyplom C trzeba między innymi umieć skoczyć na główkę i przepłynąć pod wodą co najmniej 9 metrów pokonując otwór w  pionowej przeszkodzie, przepłynąć 100 metrów żabką i kolejne 100 metrów na plecach, zrobić 2 przewroty w wodzie oraz pływać kraulem ma brzuchu i na plecach.



I clue programu: pływanie w ubraniu. To ściśle holenderska specjalność. Na egzaminie C pływa się w T-shircie z długim rękawem, długich spodniach, kurtce przeciwdeszczowej i butach. Ubrania bezszwowe i ściśle przylegające do ciała zabronione. W całym tym ekwipunku należy wpaść do basenu głową w dół, utrzymać głowę na powierzchni w pozycji pionowej przez 15 sekund, następnie przez kolejne 30 sekund z użyciem narzędzia typu piłka lub koło ratunkowe. Dalej po 50 metrów pływania żabką i na plecach, przy okazji należy pokonać metrową przeszkodę górą (przeczołgać się przez materac) i dołem (nurkowanie pod materacem). Na koniec w mocno namokniętych ciuchach wydostać się z basenu bez użycia drabinki.




Proste, prawda? Obserwowanie egzaminu jest dla mnie za każdym razem fascynujące – a widziałam ich już kilka. Fajnie jest patrzyć na trzydzieścioro sześcio-/siedmiolatków jednocześnie pokonujących basen zgrabnym kraulem.



Nie wiem, jaką metodę stosują tutejsi instruktorzy. Mój bratanek mimo 1,5-rocznego kursu pływania w Polsce nie umie przepłynąć jednego basenu. W Niemczech miałam okazję obserwować lekcje moich dzieci i widziałam, że wiele dzieciaków miało rozmaite problemy. Tu mogę tylko podziwiać efekty. Widzę, że moje dzieci chodzą/chodziły na kurs z wielką przyjemnością, bez żadnego stresu. I pływają jak ryby. Jak to działa?


Wszystko o dyplomach Zwemdiploma ABC:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...