11 marca 2013

Kip saté, czyli holenderska kuchnia


Gdy młodemu człowiekowi zadamy pytanie „Jakie potrawy typowe dla kuchni holenderskiej mógłbyś wymienić?”, słyszymy najczęściej „bami goreng” albo „kip saté”. To mniej więcej tak, jak dawno temu w konkursie audio-tele (tak, tak, było kiedyś coś takiego) zapytano o typowe polskie danie. Do wyboru były 3 możliwości: bigos, pizza i tacos. 67% biorących udział w konkursie odpowiedziało: pizza. No jasne, pizzę przecież jemy co najmniej raz w tygodniu (kto je, ten je), a bigos pewnie raz w roku.


Holenderska sztuka kulinarna została wraz z napływem imigrantów z dawnych kolonii zdominowana przez kuchnie azjatyckie. Stąd takie korelacje. Młody Holender wymieni ewentualnie jeszcze frytki (patat) i jakieś fast‑foody typu kroket (panierowany krokiet wypełniony zmielonymi gotowanymi warzywami, czyli typowy „przegląd tygodnia”), kaassoufflé (ser w cieście francuskim, opanierowany) czy frikandel (rodzaj mielonego). Tych ostatnich potraw nie można chyba nawet zaszczycić tym mianem. Z reguły wstępują w postaci mrożonek szybko smażonych we frytkownicy i są podawane w miejscach nieoferujących nic innego. Za to holenderskie frytki można śmiało polecić. Najczęściej robione ze świeżych ziemniaków (używa się odpowiednich gatunków) i smażone we (w miarę) świeżym oleju można kupić na każdym rogu. W domu również najczęściej nie korzysta się z mrożonek.


Tymczasem, chociaż rzeczywiście potrawy kuchni azjatyckich (z przewagą indonezyjskiej) są bardzo popularne, Holandia ma swoje własne tradycyjne potrawy. Jak mówią Holendrzy, to potrawy biedaków. Bazują one na ziemniakach i tradycyjnych warzywach (marchew, kapusta, buraki). Co ciekawe, Holender zapytany „Co masz na obiad?” zawsze odpowie np. „fasolkę szparagową z mielonymi”, a nie „mielone z fasolką”. Czyli zupełnie odwrotnie niż Polak czy Niemiec, którzy zawsze jako pierwsze wymienią mięso. Najbardziej typowe są jednogarnkowe dania zwane stamppot, czyli tłuczony garnek. Składają się one z utłuczonych ziemniaków, z dodatkiem warzyw oraz boczku, kiełbasy lub mięsa. Najbardziej znane to:

  • hutspot (bałagan) – ziemniaki z cebulą, marchwią z gotowaną wołowiną (najczęściej szponder lub żeberka),
  • boerenkool stamppot – ziemniaki z jarmużem i kiełbasą wędzoną,
  • zuurkool stamppot – ziemniaki z kapustą kiszoną i kiełbasą albo boczkiem,
  • andijvie stamppot – ziemniaki z surową albo sparzoną endywią krojoną w paski oraz boczkiem,
  • hete bliksem – ziemniaki z jabłkami i cebulą.


Inną popularną potrawą na zimę jest erwntensoup, czyli grochówka. Gotuje się ją z zielonego łuskanego grochu, często na boczku, a wśród włoszczyzny przeważa por, stąd ładny zdecydowany zielony kolor. Gęstą zupę często się miksuje.

Osobną historię stanowią ryby. W Holandii możemy znaleźć naprawdę bogactwo świeżych ryb i owoców morza. Szczególnie ulubione są kibbeling, czyli smażony w kawałkach dorsz w cieście oraz smażona flądra (schol, uwielbiam!). No i oczywiście holenderskie śledzie, zwane hollandse nieuwe (haring). Są to młode jednoroczne śledzie, solone znacznie słabiej niż polskie czy niemieckie. Kupuje się je najczęściej na targu z posiekaną cebulką, czasami bułką i zjada na miejscu trzymając za ogon i wkładając do ust (czy raczej gardła), co wygląda  dość szczególnie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...