21 stycznia 2014

Babcia i dziadek w holenderskim pejzażu

Własnej Babci ani Dziadka od niedawna nie mam, ale z okazji Dnia Babci i Dziadka Babciom i Dziadkowi moich dzieci oraz wszystkim innym babciom i dziadkom życzę dużo zdrowia i spokoju oraz możliwości wykorzystania wszelkich sił i zasobów do dobrej zabawy!






W Holandii niestety Dzień Babci i Dzień Dziadka nie istnieją. Ale wbrew opiniom rozsiewanym tu i ówdzie babcie i dziadkowie w Holandii istnieją i świetnie się trzymają, dożywając często dziewięćdziesiątki (aktualna średnia długość życia to 79,2 lata dla mężczyzn i 82,9 dla kobiet). Owszem, mieszkająca razem rodzina wielopokoleniowa nie wytrzymała próby czasu. Seniorzy mocno posunięci w latach, czyli po osiemdziesiątce, najczęściej decydują się zamieszkać w domach lub osiedlach oferujących im odpowiednią opiekę. Ale na pewno nie są pozbawieni troski rodziny, ani tym bardziej nie podlegają eutanazji - jak chcieli by tego szerzący absurdalne fundamentaliści. Wręcz przeciwnie, w pobliżu mojego domu jest takie właśnie osiedle dla seniorów i w każdy weekend stoi przed nim sporo samochodów odwiedzających; mieszkańcy spacerują z rodzinami po osiedlu albo są zabierani na rodzinne imprezy lub do restauracji. Więcej o życiu seniorów w tym wieku i kondycji nie wiem. Tylko tyle, że zawód opiekunki osób starszych jest tu bardzo rozpowszechniony, a wiele osób (w tym kilka moich sąsiadek) bardzo chwali sobie tę pracę, ze względu na elastyczne godziny pracy i przyzwoite zarobki.



Ja stykam się raczej z nieco młodszymi seniorami. Jako matka kilkuletnich dzieci spotykam najczęściej ich babcie i dziadków, czyli osoby w wieku 60-70 lat. Tacy młodsi emeryci wydają się bardzo zadowoleni z życia. Wprawdzie prawie każdy już boryka się z pewnymi problemami zdrowotnymi, ale jestem często pod wrażeniem ich formy! Widok pani koło 70-tki na rowerze jest powszechny. Wiele osób pływa, a nawet biega. Koło południa zasilają też siłownie i potrafią dać sobie niezły wycisk. Pracują jako wolontariusze w różnych organizacjach. A co najważniejsze, ponieważ załapali się na jeszcze w miarę działający system zabezpieczeń społecznych, niemałe emerytury pozwalają im korzystać ze wszystkich uroków życia. Nie ma to jak kupić sobie kampera i przemierzać nim Europę przez 4 miesiące w roku. W przerwach udając się na nieco bardziej wymagające wakacje do USA albo Nowej Zelandii. 



źródło
Ale instytucja babci/dziadka też trzyma się dobrze. I ku mojemu zdziwieniu jest stosunkowo mocno wykorzystywana przez nasze pokolenie. Każdego dnia babcie/dziadkowie stanowią ok. 20% oczekujących na dzieci po lekcjach. I rzeczywiście w wielu znajomych rodzinach babcia lub dziadek jeden dzień w tygodniu poświęcają na opiekę nad wnukami. Odbierają dzieci ze szkoły i spędzają w z nimi czas aż do przyjścia zapracowanych rodziców. Wszyscy, którzy mają taką możliwość, wykorzystują ją skwapliwie, bo przecież świetlica jest obłędnie droga (aktualnie w naszym mieście 7,60 za dziecko za godzinę). Dziadkowie pełnią też rolę pogotowia w razie nieprzewidzianych zdarzeń (konieczność dłuższego pozostania w pracy, choroba, bolący ząb, zebranie w szkole) oraz wieczornych baby-sitterów. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku. 



I takiego właśnie spokojnego i przyjemnego życia życzyłabym wszystkim Babciom i Dziadkom...

5 komentarzy:

  1. W sąsiadującej Belgii jest podobnie. Na początku smutne wydawało mi się, że tak wiele osób umieszcza swoich dziadków w domach spokojnej starości. Ale tu po prostu mentalność jest inna i poza tym w większości tzw. Maison de repos oferują bardzo dobre warunki i opiekę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, mi się wydaje, że to nie jest tak, że się rodziców czy dziadków tam umieszcza. No chyba, że w sytuacji, gdy ktoś jest tak chory,że niemoże o sobie decydować, a rodzina nie ma możliwości opiekować się nim 24/7. Różnica mentalności polega właśnie na tym, że seniorzy sami podejmują taką decyzję, gdy konstatują, że coraz gorzej dają sobie radę. Sprzedają wtedy dom, a za uzyskaną gotówkę kupują tzw. Mieszkanie chronione albo je wynajmują. Mają swoje jedno- czy dwupokojowe lokum, o którym sami decydują. Własne meble, własne rzeczy. I tylko opieka pielęgniarska i lekarska na miejscu, dowóz posiłków lub restauracja wrazie potrzeby, fryzjer i kosmetyczka w pobliżu. Bez schodów (w Holandii to ważne), bez odśnieżania i zbierania liści. To tylko pragmatyzm pozwalający zaakceptować swoje ograniczenia. Ale trzeba oczywiście zaakceptować przeprowadzkę, co nie jest łatwe. Tylko że Holendrzy czy Belgowie są bardziej mobilni niż Polacy, zapewne w ciągu swojego życia kilka razy się przeprowadzali, więc nawet w starszym wieku łatwiej im znieść taką zmianę niż osobom, które spędziły całe albo prawie całe życie w jednym mieszkaniu, jak to często bywa w Polsce.

      Usuń
    2. Nie jestem na sto procent pewna, ale zdaje się jest to nawet wymóg, żeby starsza osoba mieszkająca samotnie i będąca schorowaną lub na tyle zniedołężniałą, że sama o siebie optymalnie nie może zadbać, musi się przeprowadzić do takiego domu. Ci co mają własne domy, sprzedają je, Ci którzy nie mają nic i nie stać ich, są sponsorowani przez państwo.

      Tuż obok mojego mieszkania jest taki dom, a także obie maurycowe babcie w takowych mieszkają. I wszyscy wydają się zadbani i zadowoleni. Mają swoją swobodę i suwerenność, ale też i dobrą opiekę, kiedy tylko potrzeba. A ile towarzystwa! Mi bardzo podoba się takie podejście i rozwiązanie, bo umówmy się... seniorzy nawet mieszkający z zabieganą i zapracowaną rodziną czasem mogą czuć się troszeczkę samotnie

      Usuń
  2. Dołączam się. Wspaniały blog, długo takiego szukałem. Mam nadzieję, że nie obrazisz się, jeśli dodam Cię do mojej listy najlepszych polskich blogów o podróżach. Sprawdź ją tu: http://najlepszeblogipodroznicze.blogspot.com/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło słyszeć, że się podoba! Jasne. I zapraszam do dalszego czytania!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...