13 października 2014

Morze możliwości, czyli wybór szkoły średniej cz. 1

źródło

Ten rok będzie przełomowy dla mojej 11-letniej córki. W czerwcu skończy szkołę podstawową a po wakacjach rozpocznie nowy etap: szkołę średnią. I w związku z tym wszyscy mamy pewne obawy. Misia głównie z powodu samej zmiany, której boi się zapewne bardziej niż jej koleżanki, bo ma w tym względzie bogate doświadczenia i już wie, że rozpoczynanie nowego życia nie jest łatwe. 


Szkoła średnia w Holandii wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce czy w Niemczech. Spójrzcie chociażby na ten film: 




To szkoła na naszym osiedlu. Pierwszy wybór Misi (przynajmniej w tej chwili). Niekoniecznie nasz. Przypomina bardziej uniwersytet niż szkołę. 



My jako rodzice stoimy za to przed wyborem odpowiedniej szkoły, która z jednej strony zapewni jej jak najlepszą edukację, a z drugiej będzie przyjemnym miejscem codziennej pracy i nawiązywania kontaktów rówieśniczych. Oczywiście to decyzja Misi, ale przecież dla 11-latki to spore wyzwanie i dlatego my też musimy się zaangażować. I zabieramy się do tego jak do jeża, bo zadanie jest dla nas wyjątkowo trudne. Po pierwsze, system edukacji w Holandii jest wyjątkowo skomplikowany - dość powiedzieć, że istnieje aż 7 zasadniczych poziomów kształcenia ponadpodstawowego (w zależności od możliwości intelektualnych ucznia). 



Schemat systemu edukacji w Holandii. Na dole w kolorze zielonym szkoła podstawowa. Powyżej żółto-niebieskie bloki to różne rodzaje szkół średnich, ich wysokość pokazuje liczbę lat nauki. Na górze po lewej na czerwono oznaczono średnie kształcenie zawodowe i po prawej na zielono kształcenie wyższe. Źródło: wikipedia.org.


Po drugie, są szkoły uczące lepiej i gorzej, co wyraża się wynikami egzaminów końcowych. Po trzecie, możemy wybrać szkołę publiczną albo religijną. Po czwarte, każda szkoła kładzie nacisk na pewną sferę; są szkoły zorientowane sportowo czy artystycznie albo technicznie czy humanistycznie. Tu zresztą też jest dodatkowy podział w obrębie szkół przypominających polskie licea ogólnokształcące na 3 rodzaje. Do tego dochodzi jeszcze profilowanie klas wyższych. Oraz różne ciekawostki w postaci klas mistrzowskich itp. Po piąte, różne szkoły przyciągają różnych uczniów, a więc trzeba w pewnym sensie dopasować dziecko do szkoły, w której będzie mu się najprzyjemniej uczyć, bo znajdzie tam kolegów o podobnym charakterze, zainteresowaniach czy pochodzeniu. 


Uff, już to, co tu w wielkim skrócie ogólnie opisałam, czyni dokonanie wyboru bardzo trudnym. Dla nas to trudniejsze niż dla innych rodzin, bo przecież nie tylko nie znamy szkół w naszym mieście (większość dzieci ma rodziców, którzy chodzili do którejś z tych szkół), ale i cały ten system jest dla nas zupełnie obcy. Czeka nas przeanalizowanie wszystkich możliwych danych, wizyty w kilku szkołach i długotrwałe wątpliwości. Zacząć trzeba od uzyskania informacji u źródła, która szkoła w ogóle jest skłonna przyjąć naszą córkę pomimo pewnych kłopotów z językiem, które uniemożliwiają jej osiągnięcie wymaganych wyników testu CITO. I która zaoferuje jej pomoc w przezwyciężaniu tych trudności w pierwszych latach nauki. 


Przede mną wiele pracy i wiele długich rozmów z przedstawicielami szkół. Jestem umiarkowaną optymistką. Ale szczerze mówiąc obawiam się też wielu niespodzianek. Które niekoniecznie muszą być pozytywne. Na razie zaczęłam od porównania szkół w naszym mieście za pomocą przydatnego narzędzia schoolkompas



Porównywarka szkół średnich 
Wkrótce nastąpi czas na kolejne kroki, w tym informacje ze szkoły podstawowej, dni otwarte, wieczory dla rodziców itp. Na pewno jeszcze wielokrotnie będę wracać na blogu do tej sprawy, która jest dla naszej rodziny chyba największym tegorocznym wyzwaniem. Trzymajcie za nas kciuki! 

2 komentarze:

  1. Kciuki trzymam mocno i dziękuję za ten blog, jest to morze (:-)) informacji na temat życia w Holandii, super! Pozdrawiam
    E.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za te słowa! Bardzo miłe. Też serdecznie pozdrawiam!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...